Jade
Wyszłam na boisko i zauważyłam Niall. Podeszłam do niego i bez słowa się w niego wtuliłam. Jego ciało było ciepłe i pachniał mieszanką perfum Dolce Gabbana i papierosów:
- Co się stało? - Zapytał poważnie mocniej mnie do siebie przyciągając.
- Nic, po prostu chciałam cię przytulić - wymruczałam w jego koszulkę
- Idą i nie są w dobrym humorze - powiedział patrząc w stronę wyjścia na boisko.
- To zaczynamy przedstawienie - zaśmiałam się - dawaj, przyczep się o coś - powiedziałam cicho.
- Ale o co? - szepnął.
- Nie wiem - powiedziałam - o długość sukienki, to zawsze działa - dodałam po chwili.
- Nie za krótka ta twoja sukienka? - Powiedział głośno.
- Sugerujesz, że jestem gruba i źle wyglądam? - Krzyknęłam odskakują od niego.
- Nie, bardzo mi się podobasz, ale niestety innym też - wyjaśnił.
- Co to ma znaczyć? - Zmarszczyłam brwi.
- To że nie chcę, żeby inni patrzyli na moją dziewczynę jak na kawał mięcha - wrzasnął - wyglądasz w tym jak dziwka - dodał, walnęłam go z liścia w twarz i zaczęłam płakać.
- Mój ojciec miał racje, nie jesteśmy ze sobą nawet jeden dzień, a ty już zachowujesz się jak skurwiel - krzyknęłam.
- Dzieciaki, spokojnie - powiedziała pani Watson podchodząc do nas razem z mężem.
- Jak mam być spokojna, kiedy mój chłopak wyzywa mnie od dziwek - wyjąkałam.
- Oj, nie o to mi chodziło - westchnął blondyn przewracając oczami.
- Ja już dobrze wiem o co ci chodziło - warknęłam.
- Dobra idźcie do szatni i ochłońcie trochę zanim się pozabijacie - zarządził pan Watson. Razem z Niallem ruszyliśmy do szkoły. Gdy weszliśmy do środka chłopak zamknął drzwi, odwrócił się do mnie przodem i wybuchnęliśmy śmiechem. Poszliśmy do szatni chłopaków, usiedliśmy na podłodze opierając się plecami o ścianę i zaczęliśmy rozmawiać. Po chwili przerzuciłam nogi nad jego udami i zaczęliśmy przeglądać galerie w naszych telefonach śmiejąc się ze starych zdjęć. Po kilkudziesięciu minutach to do szatni wpadli chłopcy i dziwnie na nas spojrzeli:
- Co? - Zaśmiał się Niall.
- Nie wierzę, że tak szybko się pogodziliście - powiedział po chwili Harry.
- Nie kłóciliśmy się - wzruszyłam ramionami.
- Jak to? To co to było? - Zapytał Liam wskazując na drzwi wyjściowe na boisko.
- Udawaliśmy, bo nie chciało nam się trenować - wyjaśnił blondyn.
- Kurwa, ale ona płakała - krzyknął zielonooki wrzucając ręce w górę.
- Umiem płakać na zawołanie - zaczęłam płakać.
- Dobre - wyszczerzył się Hazz.
- Przydaję się - zaśmiałam się - dobra, idę się przebrać - powiedziałam, cmoknęłam blondyna w usta i ruszyłam do reszty dziewczyn. Kiedy weszłam do szatni przywitały mnie głośne brawa i śmiechy. Mogłam się się domyślić, że dziewczyny nie nabiorą się na tę szopkę. Jesteśmy jedną, wielką, cheerleaderską rodziną i wiemy o sobie wszystko:
- To było na prawdę dobre - zaśmiała się Zoe.
- Dzięki wam mieliśmy lżejszy trening, a Watsonowie chyba się pogodzili - powiedziała Perrie.
- Skąd wiedzieliście, że nie każą wam ćwiczyć, kiedy się pokłócicie? - Spytała Olivia przeciągając bluzkę przez głowę.
- Przypomniałam sobie jak pokłóciłaś się z Harrym - zaśmiałam się wciągając czarną spódnicę. Pośmiałyśmy się jeszcze chwilę, skończyłyśmy się ubierać, poprawiłyśmy makijaż i wyszłyśmy z szatni. Kiedy szłyśmy w stronę wyjścia na parking natknęłyśmy się na Nialla, Harry'ego i Liama:
- To co teraz robimy? - Zwróciłam się do niebieskookiego.
- Nie wiem jak ty, księżniczko, ale ja jadę po Mayę na lotnisko - odparł obejmując mnie ramieniem.
- Mogę jechać z tobą? - Zapiszczałam.
- Możesz - zaśmiał się.
- A od kiedy nazywasz mnie księżniczką? - Uśmiechnęłam się i uniosłam jedną brew.
- Od dzisiaj - cmoknął mnie w nos.
Droga na lotnisko nie trwała długo i po chwili siedzieliśmy na metalowych krzesłach i czekaliśmy, aż samolot z Dublina wyląduje:
- Twój ojciec nie będzie zły? - Zapytał nagle Niall.
- Pieprzyć mojego ojca - powiedziałam układając głowę na jego ramieniu na co chłopak zaśmiał się pod nosem. Byłam naprawdę zmęczona przez szkołę i zarwaną noc, więc zaczęłam przysypiać na ramieniu blondyna:
- Niall - usłyszałam krzyk jakiejś dziewczyny, dlatego podniosłam głowę i spojrzałam w stronę niebieskookiej szatynki, która biegła do nas z wielkim uśmiechem na twarzy i olbrzymią torba przewieszoną przez ramie. Blondyn poderwał się z krzesła, podniósł szatynkę do góry i zaczął kręcić wokół własnej osi:
- Cześć, młoda - powiedział stawiając ją na ziemi.
- A to kto? - Zapytała dziewczyna patrząc na mnie
- To jest Jade, moja dziewczyna - powiedział - Jade to jest Maya, moja tak jakby siostra - dodał. Wstałam z miejsca i podałam May dłoń, którą uścisnęła z szerokim uśmiechem.
- Ile jesteście razem - Spytała na co oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Ile to już będzie? Jakieś 22 godziny? - Zaśmiał się Niall.
- Tak, myślę, że 22 już będzie - potwierdziłam dalej się śmiejąc.
- Dobra, wracamy - powiedział niebieskooki biorąc torbę od swojej siostry.
- Super, wieczór z tatusiem - powiedziałam ironicznie.
- Jeśli chcesz możesz spać u mnie - zaproponował chłopak.
- A chcesz mnie jeszcze zobaczyć? - zaśmiałam się.
- Jasne - odparł naciskając guzik otwierający samochód.
- To lepiej wrócę do domu - odparłam i wsiadłam do samochodu.
- Przesadzasz - powiedział zajmując miejsce kierowcy po czym odpalił samochód.
- Nie widziałeś go w furii - powiedziałam zapinając pas.
- A ostatnio? - Zapytał wyjeżdżając z parkingu.
- To jeszcze nie była furia - westchnęłam.
- Ale pamiętaj, że u mnie zawsze masz miejsce - powiedział łapiąc mnie za rękę i uśmiechając się do mnie.
- Dobrze - uśmiechnęłam się i usłyszeliśmy dźwięk aparatu. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy uśmiechnięta twarz May:
- Jesteście tacy uroczy - zapiszczała pokazując nam zdjęcie naszych złączonych dłoni.
Podjechaliśmy pod mój dom, wzięłam głęboki oddech, pożegnałam się Mayą i Niallem i wyszłam z samochodu. Z szybko bijącym sercem przeszłam przez podwórko i zatrzymałam się przed drzwiami. Odwróciłam się w stronę samochodu Nialla, a chłopak uśmiechnął się pokrzepiająco, pomachał do mnie i odjechał. Odetchnęłam głęboko, nacisnęłam klamkę i weszłam do środka:
- Gdzie byłaś? - zapytał surowo mój ojciec, kiedy weszłam do salonu.
- Odbierałam z Niallem jego przyrodnią siostrę z lotniska - uśmiechnęłam się tryumfalnie.
- Widzę, że jednak pchasz się w paszczę lwa - zaśmiał się ponuro.
- Akurat twoje zdanie najmniej mnie obchodzi - powiedziałam beznamiętnie rzucając się na kanapę.
- Jak sobie chcesz. Wychodzę - odparł i wyszedł z pomieszczenia. Wiedziałam, że wyjdzie na noc skoro mamy nie ma w domu, ale nie bardzo mi to przeszkadzało. Lubiłam być sama w domu, mogłam robić to na co nie mam czasu, kiedy jesteśmy w nim wszyscy. Ubrałam się w mój ulubiony stój domowy, czyli w koszulkę Austina i sportowe szorty, posprzątałam w szafie, ugotowałam na obiad to na co miałam ochotę, obejrzałam jakiś łzawy film i nadrobiłam Słodkie kłamstewka. O 22 postanowiłam jeszcze jeden odcinek Słodkich kłamstewek i iść spać. Kiedy byłam w połowie odcinka usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, a następnie mojego ojca:
- Rozgość się - wybełkotał swoim pijackim głosem i usłyszałam jak idzie po schodach. Po chwili zauważyłam, że do pomieszczenia wchodzi jakiś schlany, stary facet o ciemnobrązowych oczach i czarnych włosach, na oko jakieś dziesięć lat strszy od mojego ojca. Ciemnowłosy mężczyzna usiadł obok mnie i położył dłoń na moim kolanie. Odsunęłam się na sam koniec kanapy i patrzyłam na niego przerażona. Powinnam od razu uciec, ale nie mogłam, moje ciało było sparaliżowane strachem i mięśnie nie chciały współpracować z mózgiem. Facet uśmiechnął się i przysunął się bliże mnie, przycisnął mnie do kanapy, jedną rękę włożył w moje majtki i zaczął bawić się moimi pośladkami, a drugą próbował rozpiąć mój stanik. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam wydać z ciebie ani jednego dźwięku, kiedy nadarzyła się okazja kopnęłam go w krocze. Mężczyzna zwinął się z bólu na kanapie, a ja poderwałam się do góry, złapałam ze stołu telefon i ze łzami w oczach wybiegłam z domu. Nie wiele myśląc skierowałam się do domu Nialla. Kiedy stanęłam przed drzwiami zadzwoniłam parę razy dzwonkiem i po chwili w drzwiach stanął mój blondyn. Gdy go zobaczyłam od razu się w niego wtuliłam i dalej płakałam w jego koszulkę.
- Jade, co się stało? Co ty tu robisz? - Zapytał głaszcząc moje włosy.
- Nie chcę tam wracać - wychlipałam.
- Nie musisz - szepnął - chodź do salonu - dodał prowadząc mnie w stronę dużego pokoju. Narzucił mi koc na ramiona, usiadł na kanapie i wciągnął na swoje kolana. Podciągnęłam nogi pod brodę, żeby przykryć je kocem i położyłam głowę na jego ramieniu. Niall cały czas mnie kołysał i głaskał moje nogi i ramiona. W jego objęciach czułam się tak bezpiecznie jak jeszcze nigdzie:
- Powiesz mi teraz co się stało? - Spytał cicho.
- Kiedy wróciłam do domu ojciec ogłosił, że wychodzi i cieszyłam się, bo to oznaczało, że nie wróci na noc, ale postanowił wrócić. Przyprowadził ze sobą jakiegoś kumpla i ten facet zaczął się do mnie dobierać - wyjaśniłam - on chciał mnie zgwałcić, Niall - dodałam szeptem.
- Tutaj jesteś bezpieczna - objął mnie mocniej i pocałował w czoło.
- Co się dzieję - usłyszałam kobiecy głos. Usiadłam okrakiem na kolanach Nialla i spojrzałam w stronę schodów, gdzie stały mama Nialla i Maya.
- Ja przepraszam, że przeszkadzam, ale nie mogłam zostać w domu - wyjąkałam.
- Spokojnie, kochanie, nie przeszkadzasz - uśmiechnęła się podchodząc do nas i pogłaskała mnie po włosach.
- To my będziemy w kuchni - powiedziała nagle Maya. Ponownie wtuliłam się w niebieskookiego i próbowałam uspokoić oddech. W pewnym momencie zamknęłam oczy i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.
Niall
Kiedy zauważyłem, że Jade zasnęła położyłem ją delikatnie na kanapie, nakryłem kocem i dołączyłem do mojej mamy i May. Wszedłem do kuchni, usiadłem z nimi przy stole i położyłem na nim głowę. Kiedy usiadłem prosto zauważyłem, że obie patrzą na mnie wyczekująco:
- Co? - Zapytałem.
- Co się stało? - Spytała delikatnie Maya.
- Kumpel jej ojca chciał ją zgwałcić - westchnąłem.
- Biedna dziewczyna - powiedziała cicho moja matka.
- Jej rodzina wraca dopiero w piątek. Mamo, nie masz nic przeciwko, żeby u nas została? - Spojrzałem na czarnowłosą.
- Jasne, że nie. Może zostać ile chce - odparła z uśmiechem.
- Dziękuję - pocałowałem ją w policzek - a teraz zaniosę Jade na górę i sam też się położę. Dobrano - powiedziałem i wyszedłem z pomieszczenia. Wziąłem czerwonowłosą na ręce i zaniosłem do swojego pokoju. Ułożyłem ją delikatnie na łóżku i nakryłem kołdrą. Wszedłem do łazienki, wziąłem prysznic, umyłem zęby i położyłem się obok mojej dziewczyny. Objąłem ją ramieniem, pocałowałem w głowę, wtuliłem twarz w jej włosy i zasnąłem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz