środa, 10 sierpnia 2016

27. "Czy Niall jest dla ciebie odpowiedzialną osobą?"

Niall
         Bez pukania weszliśmy z Louisem do domu Jacksonów i od razu udaliśmy się  do pokoju mojej dziewczyny. Nacisnąłem klamkę i delikatnie pchnąłem drzwi, po czym wszedłem razem z przyjacielem do pomieszczenia, gdzie zobaczyliśmy Zoe i Jade siedzące na łóżku. Wiedziałem, że Ida do fryzjera, ale nie spodziewałem się aż takiej zmiany. Zoe została blondyną, a jej włosy były o wiele krótsze niż wcześniej, a Jade była... Siwa, ale wyglądała nieziemsko:
- Wow – wyksztusiliśmy z Louisem w tym samym momencie.
- Dziękujemy – zachichotały w tym samym momencie, po czym usłyszeliśmy głośny pisk Liz. Po chwili blondynka wpadła do pokoju na wielikim uśmiechem na twarzy:
- W maju w naszym parku jest London Spring Festival – powiedziała entuzjastycznie.
- Jak co roku – zaśmiała się jej siostra.
- Daj mi dokończyć – przewróciła oczami – zagra na nim 5 Secound Of Summer – zapiszczała, a po chwili dziewczyny dołączyły do niej.
- Kupujemy bilety – powiedziały wszystkie na raz, co było już trochę creepy. Jade złapała laptopa z biurka, po czym razem z siostrą i przyjaciółką usiadły na łóżku:
- Dla mnie też zamów – powiedziałem siadając obok nich i w tej samej chwili usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- To ja pójdę otworzyć – westchnął Lou, opuszczając pomieszczenie.
- Dla ciebie też zamówimy, kochanie – wrzasnęła za nim Zoe.
- Dla Liama też zamów – wtrąciła Elizabeth.
- I dla Harry'ego – powiedziałem .
- O i dla Liv – dodała Styles.
- Wiecie co, po prostu zamówię 13 i pójdziemy wszyscy – brązowooka przerwała naszą wyliczankę.
Jade
      Kiedy skończyliśmy zamawiać bilety na festiwal zamówiliśmy pizze i całą trzynastką zjedliśmy szybki obiad. Mój kochany chłopak chciał mi zrobić „niespodziankę", więc dopiero dzisiaj w szkolę dowiedziałam się, że na weekend jedziemy do domku Damona i od razu stamtąd pojedziemy z Niallem do moich dziadków. Z pomocą Zoe spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy na przyszły tydzień i mogliśmy ruszyć w drogę. Oczywiście nie mogliśmy jechać wszyscy jednym samochodem, dlatego podzieliliśmy się na trzy grupy: ja, Niall, Olivia, Harry i Diana, Austin, Liz, Maya i Liam oraz  Perrie, Zayn, Zoe i Louis. Podczas drogi śmialiśmy się, żartowaliśmy, rozmawialiśmy i śpiewaliśmy. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Wyciągnęłam urządzenie z torebki, odebrałam połączenie i przyłożyłam komórkę do ucha:
- Cześć, kochanie – usłyszałam w słuchawce głos mojej mamy.
- Hej, mamo – odparłam – po co dzwonisz? – Zapytałam.
- Chciałam zapytać jak się bawicie – powiedziała.
- Jeszcze nie dojechaliśmy – odpowiedziałam.
- Mam nadzieję, że prowadzi ktoś odpowiedzialny – powiedziała poważnie.
- Czy Niall jest dla ciebie odpowiedzialną osobą? – Zachichotałam napotykając w lusterku spojrzenie blondyna.
- Może być – zaśmiała się moje mama – jadą z wami Austin i Liz? – Zapytała.
- Nie, oni jada z Mayą i Liamem – odparłam.
- Dobra to zadzwonię jeszcze do Austina – powiedziała, po czym pożegnałyśmy się ze sobą i kobieta rozłączyła się.
- Zimno mi – jęknęłam wrzucając telefon z powrotem do torebki.
- Z tyłu leży moja bluza – powiedział blondyn, nie odrywając wzroku od drogi. Chwyciłam szare ubranie, założyłam na siebie, zarzuciłam kaptur na głowę i oparłam głowę o szybę. Zaczęłam wdychać piękny zapach bluzy Nialla i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.
         Obudziłam się po środku wielkiego łóżka, przykryta grubym, szarym kocem. Podniosłam się do pozycji siedzącej i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Po chwili na moją twarz wpełzł delikatny uśmiech, ponieważ zdałam sobie sprawę z tego gdzie się znajduję. Siedziałam na łóżku w domku Damona i przypomniałam sobie weekend, który spędziłam tutaj z Niallem. Odrzuciłam od siebie koc i podniosłam się z miejsca, szybko skontrolowałam stan mojego wyglądu w lustrzanych drzwiach szafy i wyszłam z pokoju. W całym salonie porozkładane były materace, ale nikogo w nim nie zastałam. Z zewnątrz usłyszałam śmiechy, dlatego wyszłam na zewnątrz. Na dużej werandzie siedzieli wszyscy moi przyjaciele okryci wielkimi kocami, popijający herbatę, która wytwarzała piękny zapach:
- Witaj, księżniczko – usłyszałam głos Niall, dlatego podeszłam do niego, a on wciągnął mnie na swoje kolana – jak się spało? – Zapytał całując mój policzek.
- Dobrze – odparłam – dawno przyjechaliśmy? – Spytałam.
- Jakieś dwie godziny temu – odpowiedział patrząc na swój telefon, który leżał na stoliku do kawy.
- To przez ciebie tyle spałam – jęknęłam kładąc głowę na jego ramieniu.
- Dlaczego przeze mnie? – Zaśmiał się.
- Obudziłeś mnie o szóstej – wyjaśniłam.
- Po prostu stęskniłem się za moją księżniczka – powiedział delikatnie całując mnie w czoło – pij herbatę, bo ostygnie – dodał podając mi kubek z gorącą cieczą. Siedzieliśmy na werandzie, rozmawiając i śmiejąc się, aż zrobiło się ciemno. Kilka minut po północy zebraliśmy się do środka i oczywiście  zaczęliśmy się kłócić o łazienkę. Postanowiłam wykorzystać ich nieuwagę i po cichu wślizgnęłam się do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Kiedy wyszłam z łazienki napotkałam zdziwione spojrzenia moich przyjaciół, którzy dopiero zorientowali się, że zniknęłam.
Obudziło mnie ciche mamrotanie Nialla, otworzyłam oczy i obróciłam się w stronę chłopaka, który cały się trząsł. Złapałam jego dłoń i zaczęłam delikatnie ją głaskać, ale to nie pomagało:
- Niall. Niall, obudź się – szepnęłam szarpiąc go za ramie, a po chwili blondyn otworzył oczy – już dobrze. Jestem tu – powiedziałam głaszcząc go po policzku.
- Muszę zapalić – mruknął, po czym podniósł się z kanapy, na której spaliśmy, założył buty oraz kurtkę i wyszedł z domu. Nie wiele myśląc poderwałam się z miejsca, ubrałam się i wybiegłam za nim. Niebieskooki siedział na ławce, tępo patrząc się przed siebie i palił papierosa. Usiadłam obok niego i podciągnęłam kolana do klatki piersiowej:
- Myślałam, że te koszmary ustały – powiedziałam cicho.
- Bo tak było – odparł wypuszczając z płuc kolejną porcje dymu – ale ostatnio matka postanowiła wrócić do pracy i znowu ma mnie w dupie, później ta cała sprawa z Rachel, myślałem, że ciebie też stracę – wyjaśnił.
- Jestem tu i nigdzie się nie wybieram – szepnęłam łapiąc go za dłoń i splatając nasze palce. Po chwili ciszy pewna myśl zaświtała w mojej głowie. Złapałam prawy nadgarstek blondyna i delikatnie podwinęłam rękaw jego kurtki, odsłaniając kilka świeżych cięć na jego skórze:
- Kiedy to zrobiłeś? – Zapytałam trzęsącym głosem.
- Po naszej kłótni, kiedy rzuciłaś we mnie lampką – odparł – całą noc nie mogłem spać, bo myślałem nad tym jak bardzo musisz cierpieć. Myślałem, że dzięki temu poczuję się lepiej, ale było jeszcze gorzej, czułam się jakbym cię zawiódł – wytłumaczyła, a w jego oczach zobaczyłam łzy.
- Nie zawiodłeś – uśmiechnęłam się ponownie łapiąc go za dłoń – ale obiecaj mi, że już nigdy tego nie zrobisz – poprosiłam.
- Obiecuję – uśmiechnął się, po czym pochylił się nade mną i delikatnie mnie pocałował. Jak zwykle smakował papierosami i cytrynową gumą do żucia. Po chwili usłyszeliśmy jak ktoś cicho odchrząknął, przez co oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w stronę wejścia do domu, gdzie zobaczyliśmy Harry'ego. Chłopak uśmiechnął się do nas, po czym zajął miejsce obok mnie i odpalił papierosa:
- Też nie możesz spać? – Zapytałzerkając na niego.
- Tak, wstałem do łazienki i już nie mogłem zasnąć – odparł, po czym zaciągnął się dymem.
- A tak w ogóle, która godzina? – Zapytał Niall.
- Dziesięć po piątej – odparł zielonooki patrząc na swój telefon.
- To nawet nie opłaca się znowu kłaść – powiedział niebieskooki na co zaśmialiśmy się razem z brunetem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz